Gdy dom jest światem
Blog Pani Łyżeczki

Codzienność posrebrzana

Zaprzeczenia

2013-09-29 23:30:34, komentarzy: 5

 

Bardzo lubię ten moment, gdy po napisaniu jakiegoś tekstu, natychmiast pojawiają się fakty przeczące mu. Od razu widzę, że tekst żyje, że wywołuje reakcję, wreszcie – że jest jeszcze tyle aspektów sprawy, których wcześniej nie dostrzegłam. Po prostu życie okazuje się ciekawsze, barwniejsze i dużo bardziej wielowymiarowe, niż początkowo sądziłam.

 

Na przykład skrzynka na listy. Pan Łyżeczka przeczytał o wierszu, o słonecznikach i o skrzynce na listy właśnie, po czym zgłosił swoje inżynierskie sprostowanie, że prostokąt jest figurą płaską. Przejeżdżająca betoniarka mogłaby ze skrzynki uczynić prostokąt, ale wtedy już nic nie dałoby się do niej wsunąć. Uwaga jak najbardziej słuszna i poszerzająca moje ciasne humanistyczne horyzonty. Należało przecież napisać, że po bliskim spotkaniu z betoniarką skrzynka na listy przestała być prostopadłościanem i stała się inną bryłą. Tajemniczo nienazwaną, ze skrzywioną klapką. I teraz może do środka napadać deszcz, rozmywając rachunki telefoniczne tak, iż rozpłyną się w niebyt. Co gorsza, wiersze również mogą się rozpłynąć. Mam nadzieję, że język mówiący o deszczu wypłukującym czyjeś westchnienia ze skrzynki, która kiedyś była prostopadłościanem, jest wystarczająco precyzyjny.

 

Drugie zaprzeczenie dotyczy tego, że nie codziennie dostaje się wiersze w prezencie. Otóż następnego dnia dostałam kolejną porcję i musiałam zawiesić powyższe stwierdzenie. Kilka kartek złożonych w pół opisywało jesień, wypoczynek na tarasie i trud górniczy pod ziemią. Najpierw pomyślałam, że to bardzo abstrakcyjne tematy jak dla mnie. Wypoczynek na tarasie…

 

Słowa podarowane ot tak, bez przyczyny. Dostawałam w życiu różne prezenty. Niektóre zapamiętałam na długo. Raz nawet, na urodziny, dostałam tłumaczenie wiersza, przeczytane specjalnie dla mnie. Albo rysunki słoni w najróżniejszych sytuacjach, rozwieszone po całej jadalni. Od dzieci dostałam kiedyś kupony pomagające w różnych sytuacjach: „Pomoc w ubieraniu młodszego braciszka x 2”, „Cisza w nocy x 5” (wykorzystane dwukrotnie), „Nakrywanie do stołu x 4”, „Niekrzyczenie x 3”. Prezenty bez opakowania, bez wstążki, jedynie z życzliwością. Jak słowa, które dziś są, a jutro może rozpłyną się w nieszczelnej skrzynce na listy.

 

Właściwie to jest jawna drwina z całego przemysłu wydawniczego. A nawet z samej kultury masowej. Można tak po prostu ominąć redaktorów, recenzentów i krytyków literackich i po prostu podarować komuś kilka wierszy. Zignorować nakazy współczesnych kanonów, ominąć wszelkie dyrektywy i tematy, którym należy hołdować, aby być wziętym autorem. Można po prostu wydrukować kilka kartek i wsunąć komuś do skrzynki. Ciepłe słowa przesłane od człowieka do człowieka. Jakiś ulotny obraz nakreślony czarnym atramentem na białej kartce. Metaforę trafiającą wprost do serca.

 

Ale czyż nie to właśnie jest istotą poezji? Wykorzystanie kilku zaledwie słów, które mają zapaść w pamięć czytelnika? Chodzi przecież właśnie o tę niewidzialną nić snującą się od pisarza do czytelnika, unoszoną jesiennym wiatrem niczym babie lato i trafiającą przypadkiem do skrzynki na listy. Jeśli ominiemy redaktorów, recenzentów i krytyków, nici tych będzie pewnie tylko kilka. Jeśli zgodzimy się na ich obecność – pewnie tysiąc. A może nie? Może i tak prawdziwie słowa piszącego odczyta też tylko kilka osób?

 

Fascynuje mnie ta tajemnica. Pewnie dlatego, że ja też piszę tekst, wysyłam go jednym kliknięciem w świat, i nie wiem, dokąd dotrze. Kto się wzruszy, a kto tylko wzruszy ramionami? Gdzie zahaczy cienka nić porozumienia, gdzie zostanie, a gdzie się zerwie? Obawiam się, że nawet Pan Łyżeczka swoim inżynierskim umysłem nie jest w stanie mi tego wyliczyć.

« powrót

Dodaj nowy komentarz

  • Gość 22:04, 30 września 2013

    nawet betoniarka nie da rady. Prostokąt ma grubość zerową.
    Shork

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 22:05, 4 października 2013

    Wiedziałam! Wiedziałam, że nie dam rady z inżynierami, matematykami i innymi realistami tego świata. Bardzo Was lubię za to odmienne spojrzenie :)

    Odpowiedz
  • Rut 19:49, 3 października 2013

    też mnie rozbraja myślenie matematyczne mego mężulka. Po prostu nie ogarniam całej złożoności tematu brył, liczb, kątów itp. On zaś nie do końca rozumie po co co są wiersze. To naprawdę piękne, że ktoś podarował Ci wiersze, bo to tak jakby podarował kawałek samego siebie, ten niematerialny, niepoliczalny, niezapisywalny w prostopadłościany kawałek własnych myśli. Świat stał się jeszcze milszy i cieplejszy niż sądziłam.

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 22:06, 4 października 2013

    O widzisz, a Ciebie rozumiem doskonale :)

    Odpowiedz
  • Sosenka 22:33, 9 października 2013

    Uprzejmie informuję, że znalazłam się w posiadaniu imbryka. Łorany, jeszcze wczoraj dostałabyś herbaty z termosu (debiutował w Gorcach, w 1998), a dzisiaj wersalskie wygody :)

    Odpowiedz
Kreator www - przetestuj za darmo