Gdy dom jest światem
Blog Pani Łyżeczki

Codzienność posrebrzana

W każdym razie jakiś święty

2014-12-06 23:53:41, komentarzy: 4

Wszyscy, jak jeden mąż, wierzymy w Świętego Mikołaja. Dzięki niemu mamy z głowy problem, skąd biorą się prezenty w butach rankiem 6 grudnia. O tym, że wciąż nie mamy ustalonego darczyńcy, który zostawia paczki pod choinką, już kiedyś pisałam: w Wielkopolsce jest to Gwiazdor, na Śląsku Dzieciątko lub Aniołek, w Galicji Gwiazdka. Ale gdy się żyje na styku tych wszystkich tradycji, naprawdę nie wiadomo, którą bajkę dzieciom wciskać do głowy i w efekcie nie wciska się żadnej. Za to Święty Mikołaj jest jeden i nie stwarza kłopotów, tylko je rozwiązuje.


Cały ten mój doskonale uporządkowany świat szóstego grudnia runął dopiero wczoraj wieczorem, gdy zastanawiałam się, czy dzieci już posnęły. Wówczas ich Babcia T. podniosła mało przytomny wzrok znad Scrabbli i zauważyła:
- Czy posnęły? A, żeby wreszcie ten święty Maciej mógł do nich przyjść!
- Święty kto?! – zdziwiłam się.
- Maciej czy Mikołaj, co za różnica – wytłumaczyła się. – W każdym razie jakiś święty.

 

W każdym razie. Jakiś. Wszystko, na czym budowałam dotychczasowe rozumienie tradycji, legło mi w gruzach. Wprawdzie w świętego Macieja wierzymy równie bardzo, jak w Mikołaja, ale nagle zrozumiałam, dlaczego w tym roku popełniłam błąd przy interpretacji dziecięcych listów. Maciej mi źle podpowiedział, bo zazwyczaj tego nie robi i mało się zna. Ot, i cała zagadka.

 

Kilka dni temu znalazłam na biurku zielone listy „Do Świętego Mikołaja przez ręce rodziców”. Może pomyliły jednak adresata? Może jeden musiał zejść z posterunku i zastąpił go jakiś mało zorientowany gość? Listy przecież były zwyczajne:

Kochany Święty Mikołaju, przez cały rok starałam się być bardzo grzeczna i dlatego proszę Cię o wstążki do włosów i opaskę do buta. Panna T. (Jak wygląda opaska do buta? Tego pewnie żaden święty nie wie.)

Kochany Święty Mikołaju, przez cały rok byłem bardzo grzeczny i dlatego proszę Cię o jabłuszko do buta. Chłopczyk S.

Kochany Święty Mikołaju, przez cały rok byłem bardzo grzeczny i dlatego proszę Cię o zielone autko do buta. Chłopczyk J.

Panna Ł. nie wystosowała odpowiedniego pisma, bo akurat ślęczała nad matematyką, ale zdążyła już wcześniej szepnąć kilka słów na ucho.

 

Trochę wzruszył mnie Chłopczyk S., że taki skromny, że żadnych wielkich potrzeb nie zgłasza. Potem zmartwiłam się, że naprawdę nie miał pomysłu na to, o czym marzy. Ale skoro prośba była tak wyraźnie wyartykułowana, przez kilka dni dzielnie broniłam jednego z jabłek przed zjedzeniem – niech ma, czego zapragnął.

 

Od czegóż jednak są dorastające dzieci, jeśli nie od tego, by uświadamiać rodzicom ich błędy.

- Ciekawa jestem, jak Święty Mikołaj zmieści Chłopczykowi S. prezent do buta – zaczęła się zastawiać na głos Panna T., gdy jechałyśmy samochodem.
- No jak to? Normalnie. Wybrał niezbyt duże jabłko.
- Jabłko? On dostanie do buta jabłko?
- Tak – potwierdziłam. – Właśnie o to prosił w liście.
- Ale on napisał „jabłuszko”, bo „łopata” moglibyście źle zrozumieć, a „dupolot” do Świętego Mikołaja nie wypada!
- Dupolot?! Czyli nie zwykłe jabłuszko, a takie do zjeżdżania na śniegu?
- No właśnie!
- Oj, następnym razem Chłopczyk S. nie będzie taki dobrze wychowany i napisze wprost, o co mu chodzi. Jabłuszko, matko jedyna… - jęknęłam zbolałym głosem.

 

Panna T. postanowiła jednak oświecić mnie w kwestii jeszcze innych spraw.
- A ja jednego roku długo nie mogłam zasnąć i widziałam, jak podkładałaś nam prezenty do butów.
- Oj, to niedobrze – obruszyłam się. – Święty Mikołaj nie lubi być podglądany,
- No właśnie, dlatego z prezentami wysłał ciebie – stwierdziła rezolutnie.

 

I oto dlaczego wczoraj wieczorem czekałam zbyt długo. Wreszcie Mikołaj poszedł spać, a dyżur przejął Maciej, który nie rozumie dziecięcych pragnień. Nic więc dziwnego, że Chłopczyk S. dziś rano zajrzał do buta i zapytał ze zdumieniem:
- Tylko nie rozumiem, po co mi to jabłko?
Wyjaśniłam. Obiecałam, że przy najbliższej okazji znajdziemy i to właściwe jabłuszko i nawet je dziecku kupimy. Wieczorem już cieszył się, że po raz pierwszy każdy dostał dokładnie to, o co prosił.

 

A tymczasem w niebie święty Michał wytłumaczył świętemu Marcinowi jego pomyłkę. Nie Michał? No, w każdym razie jakiś święty. I z pewnością chodziło mu o jakąś gruszkę.

 

***

Tymczasem ciasto na pierniczki już leżakuje :)

« powrót

Dodaj nowy komentarz

  • Basia 0:11, 7 grudnia 2014

    Naprawdę bardzo skromne życzenia :) A z tym jabłuszkiem to faktycznie heca :D U nas już tylko najmłodsze dostało prawdziwy prezent w tym dniu, a reszta miała inne bardziej i mniej symboliczne upominki. A z tym świętym to faktycznie kłopot.... Dziś byłam u przyjaciół (bardzo pobożna rodzina) i rezolutna panienka R. pyta mnie "Ciociu a ty to chyba już nie wierzysz w św. Mikołaja". A wszak święty ma się dobrze i nie ma powodu by w niego nie wierzyć. Tylko kto te prezenty przynosi :)?

    Odpowiedz
  • Rut 23:03, 12 grudnia 2014

    Nasze juz leżakuje prawie 5 tygodni:)A u nas święty się nie ceregieli z butami, zostawia wszystko w okolicach łózka zainteresowanego:) Na "dupolot" rzeczywiście mógłby się obrazić. Rut

    Odpowiedz
  • Ammonit 19:07, 17 stycznia 2015

    Nie wszyscy wierzymy Szanowna Pani w Mikołaja.
    Tak naprawdę to trochę szperałem po forach biblijnych ale nie można się tam dostać bez podawania danych ( wiadomo inwigilacja totalna)i przez przypadek natrafiłem na Pani bloga. Poczytałem sobie troszeczkę dla odprężenia w poszukiwaniu prawdy. Można nawet wpisywać komentarze bez podawania adresu mailowego, nr telefonu i adresu :). więc mój komentarz jest następujący:
    bardzo fajny sposób spędzania wolnych chwil, pisze Pani tak skromnie i czule że naprawdę można się odprężyć. Będę Pani kibicował. Znikam aby wyjaśnić księgę rodzaju i księgę liczb oraz powtórzonego prawa bo wszyscy mnie oszukują.
    Powodzenia.
    Ammonit.

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 23:25, 21 lutego 2015

    Dziękuję za wizytę i komentarz. Aż mnie ciekawi, jakie to fora biblijne prowadzą w te strony :)
    A co do świętego Mikołaja: wszyscy, jak jeden mąż - w naszym domu. Jak jest poza domem, nie mam kompetencji, by się wypowiadać.

    Odpowiedz

Wyszukiwarka

RSS
Darmowe strony internetowe dla każdego