Gdy dom jest światem
Blog Pani Łyżeczki

Codzienność posrebrzana

Szaro, ciemno i ktoś mi przypomina o pierniczkach

2014-11-30 22:50:26, komentarzy: 6

Cały stół kuchenny zasypali mi kartonami i kolorową bibułą. Wycinali, kleili, kolorowali. Od rana do wieczora im zeszło, a ja nie miałam gdzie podać obiadu. Musiałam sobie w końcu przypomnieć, że od niedzielnych obiadów miał być stół w salonie, a ten w kuchni służy przecież do jeszcze wznioślejszych celów.


Ale tak naprawdę mieszając w garnkach z uśmiechem przyglądałam się ich pracy. Nawet trochę z dumą, że tacy już samodzielni – ja mogę spokojnie stać z boku i tylko obserwować. No, czasem napełnić najmniejszemu Chłopczykowi miseczkę z wodą, bo pozazdrościł rodzeństwu i postanowił dziś akurat malować farbami swoje wyjątkowe dzieła.

 

Jak zwykle, całej imprezie przewodziła Panna T. Panna Ł. – co równie typowe – wymykała się nieco spod tego przewodzenia, zagłębiając się nieco we własny świat, niezależny od rozkazów starszej siostry. Za to Chłopczyk S. chętnie korzystał z jej przywództwa wyrażanego w dużej mierze w postaci pomocnej dłoni, która pomogła przyciąć, przymocować czy dokleić. Sam okazał się nieoceniony, jeśli chodzi o organizowanie źródeł oświetlenia. Nie na darmo jest ekspertem od baterii i akumulatorków.

 

Chłopczyk J. malował zawzięcie, odwrócony plecami do całego towarzystwa.

 

Stałam trochę za długo nad tym garnkiem. Wcale nie potrzebował mojego doglądania, podobnie zresztą jak dzieci przy stole czy nawet maluch przy biurku. Tacy dorośli mi się nagle zrobili, że sami sobie już wymyślają i organizują zajęcia.

- Pierwszy raz w życiu zrobiłam swój lampion zupełnie sama – ucieszyła się Panna T. – Zupełnie, od początku do końca. Nawet latarkę sobie zorganizowałam bez pomocy taty.

 

Tak, tak, jeśli nastolatka się cieszy (i to głośno!), należy to koniecznie odnotować. Jest to zjawisko równie rzadkie, jak stwierdzenie: „jak dobrze, że mamy takiego fajnego tatę” – a to też dzisiaj padło. Naprawdę, warto było bez celu sterczeć przy garnku. Nie tylko po to, żeby ratować Chłopczyka J., jego rączki, stolik i ubranie przed atakiem złośliwej farby plakatowej.

 

W ten sposób dzieci wprowadziły w domu nastrój adwentowy. Poskładały lampiony, zainstalowały latarki i sprawdziły, czy wszystko działa. Patrząc na blask przytłumiony kolorową bibułą, zastanawiałam się, jak daleko mu do imponujących iluminacji miejskich. A jednak to właśnie te skromne lampiony przywołują na myśl wszystkie ciemne i zimne poranki, które nagle jaśnieją. Wszystkie ciemne dni wypełnione oczekiwaniem. Patrząc na nie, myślę o zapachu gorącego mleka, o smaku zimnych placków do produkcji pizzy i o tym podobnych wynalazkach, jakimi swego czasu raczono wychodzących z Rorat. Po takim poranku nawet miasto wydawało się jakby odmienione. Wciąż szare, ale jednak taką radośniejszą odmianą szarości. Tą srebrzystą.

 

Lubię Adwent. Cichy i zastygły, wypełniony oczekiwaniem. Zapach mrozu w ciemny poranek. Blask świeczki czy lampionu zagubiony pośród nocy. Nawet dziś, w dobie iluminacji i przedwczesnego „nastroju” w sklepach, udaje się ignorować cały ten rozgardiasz. Pocieszam się, że jakoś dziwnym trafem, dzieci wpadły dziś na pomysł klejenia lampionów, a nie szalonych zakupów. Więc może wyrosną na ludzi.

 

Idąc w kierunku łóżek, przypominały mi jeszcze trzy razy:
- Tylko pamiętaj, jak tata wróci z pracy, przypomnij mu, że mamy jutro z nim jechać na Roraty. Na te poranne!

 

Mam wrażenie, że w ten dyskretny sposób chciały mi dać do zrozumienia, że czas zarabiać ciasto na pierniczki…

 

 

« powrót

Dodaj nowy komentarz

  • Basia 23:00, 30 listopada 2014

    Piękne :) Chciałabym je widzieć przy tym sklejaniu lampionów :) U mnie na razie pierniki upieczone :) To też dobry początek.

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 23:47, 6 grudnia 2014

    Nam jeszcze do pieczenia trochę brakuje. Ale już coraz bliżej...

    Odpowiedz
  • Asia 1:33, 1 grudnia 2014

    Fajnie się czyta co u Was slychać, a moi
    Dzieci ćwiczą rolę Świętego Mikołaja, każdy z nivj chodzi
    Z workiem i prezenty rozdaje. T. I G. Szyja ubranka
    Dla tygrysa kamizelka dla misia kamizelka z kapuca
    Acha Robert dostał nawet muszke bo wybiera się na urodzinki.

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 23:47, 6 grudnia 2014

    Święty Mikołaj już za progiem :)

    Odpowiedz
  • Mirek Dziadek 9:19, 1 grudnia 2014

    to może i ja wezmę się za pierniczki... przez całą sobotę kleiliśmy bombki z papieru na choinkę do szkoły Krysi,samodzielni, bo nie mamy małych rączek do pomocy, a teraz wprowadziłaś nas w zapach Rorat. :) Aż dziwne, ze worek taki czerwony powoli wypełnia się prezentami i tak do Gwiazdki...

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 23:48, 6 grudnia 2014

    U nas małe rączki to już też nie pomoc. Same decydują co i kiedy będą kleić...

    Odpowiedz

Wyszukiwarka

RSS
Darmowe strony internetowe dla każdego