Gdy dom jest światem
Blog Pani Łyżeczki

Codzienność posrebrzana

Święte prawo własności

2013-04-18 22:46:48, komentarzy: 15

Gdy człowiek ma dwa lata (prawie), trudni się przede wszystkim odkrywaniem praw rządzących tym światem.  Praw jest niewiele, za to obejmują liczne sytuacje. Na przykład istnieje prawo przekory. Biegnie sobie taki mały człowiek do kuchni, gdy nagle słyszy naglące wołanie rodzica:

-Chodź tutaj!
- NIE! – pada automatyczna, jedyna słuszna, odpowiedź. Ale zaraz po niej z dziecięcych ust wydobywa się uprzedzające rodzica stwierdzenie
- Nie ma „nie”.

 

Co oczywiście niczego nie zmienia, bo mały człowiek i tak postanowia biec tam, gdzie sam wymyślił. Na szczęście w tym wieku działa jeszcze prawo rządów silniejszego. Rodzic podchodzi do delikwenta, bierze go na ręce i powtarza bezwiednie:
- Nie ma „nie”. Jak mówię „chodź”, to przychodzisz.

Mały człowiek uśmiecha się łobuzersko, ale już nie protestuje. Silniejszy zwyciężył.

 

Natomiast najbardziej oczywistym i najświętszym prawem jakie musi zrozumieć dwulatek jest prawo własności.
- Nie ruszaj, to moje! – pada średnio sto razy dziennie z trzech gardeł starszego rodzeństwa.

W ten sposób mały Chłopczyk J. chodzi po domu utrwalając zdobytą wiedzę:
 - To jest kurteczka Panny Ł. – mruczy do siebie. – To są spodenki Chłopczyka S. To są sapakiki Panny T. Sapakiki.
- Tak, Chłopczyku, skarpetki – dopinguje mu maminy głos.
- Sapapetki. Sapapetki – powtarza z satysfakcją.

 

Potem zaś postanawia sprawdzić, czy prawo własności działa w każdym przypadku.
- Nie ruszaj, to moje – oświadcza, patrząc wyzywająco w stronę starszej siostry. – Moje sapapetki.
- Nie, Chłopczyku, te skarpetki są Panny T.
- Nie ruszaj, moje sapapetki!

 

Zawłaszczanie otaczających przedmiotów staje się sposobem na przetrwanie w stadzie. Ostatecznie Chłopczyk J. jest najmniejszy i musi najbardziej walczyć o swoją pozycję. Stara się więc poszerzyć swój teren, o ile to możliwe. Na przykład znajduje podręczniki szkolne Panny Ł.
- To moje lekcje! – wykrzykuje uradowany, wdrapując się na krzesło.
Bardzo nie lubi, gdy ktoś w tym momencie próbuje zakwestionować jego prawa, które właśnie sam sobie przyznał.

 

Chłopczyk J. staje przed schodami i woła
- Na górę! Idę na górę!
- Nie, Chłopczyku, nie idziesz na górę – oponuję. – Nie chodzisz jeszcze sam po schodach.
- To moje na górę! – buntuje się dwulatek.

Niewiele to daje, bo zakaz okazuje się więcej znaczący od najświętszego nawet prawa.

 

- Tuli się… - prosi cichutko Chłopczyk S., wsuwając się rano do rodzicielskiej sypialni.
- No, chodź, mój duży Chłopczyku – mruczę, okrywając go kołdrą i biorąc na kolana.
Taka jawna kpina z praw najmłodszego dziecka do maminych kolan nie umyka jego uwadze.
- Ja też chcę tuli się! – krzyczy zbuntowany dwulatek.
- Nie, Chłopczyku – tłumaczę. – Teraz przytula się twój starszy brat.
- TO MOJE TULISIE!

 

I biedny mały człowiek, ledwie odrośnie od ziemi, już się uczy, że owszem – światem rządzą jakieś prawa. Są one jednak niejasne i skomplikowane, a na dodatek mama zawsze ich odmawia w najmniej odpowiednim momencie. Wszystko, co wpadnie mu w rączki, zazwyczaj już do kogoś należy, a zdobywanie swojej własności wciąż napotyka zdecydowany opór wyższej instancji. Cóż się dziwić, że za kilka lat mały człowiek zbuntuje się przeciw władzy rodzicielskiej i pójdzie w szeroki świat? A wtedy mamie zostaną jedynie niepotrzebne już (bo za małe), niczyje sapakiki i kilka starych podręczników. Ciekawe, czy któryś z nich opisuje jakieś prawa obowiązujące nie tylko dwulatki, ale i ich starsze rodzeństwo, a nawet rodziców. Ciekawe...

« powrót

Dodaj nowy komentarz

  • ola_g 20:56, 19 kwietnia 2013

    Właśnie przeczytałam opis swojego dnia z moim J. :))) bardzo podnoszące na duchu! A wydawało mi się, że za trzecim razem uda mi się zachować stoicki spokój wobec niezależnego dwulatka... I te chochliki w oczach, kiedy tuli podstępnie zdobyty skarb i z uśmiechem niewiniątka cofa się i cofa... jednocześnie ta radość z samodzielności jest taka rozbrajająca :)

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 9:43, 22 kwietnia 2013

    Ja mam czasem wrażenie, że u każdego kolejnego dwulatka proces usamodzielniania jest bardziej intensywny. Ale może to tylko moja odporność maleje (albo pamięć zawodzi ;) )
    Nie da się jednak ukryć, że dwulatki rozbrajające są.

    Odpowiedz
  • Rut 14:47, 20 kwietnia 2013

    U nas scenariusz bardzo podobny. Tyle, że juz ponad dwulatce pozwalamy czasem chodzić samodzielnie po schodach w dół i w górę, a ona chodzi tak ciesząc sie ze swej samodzielności:) I o podręczniki i zeszyty ciagłe boje idą, bo dwulatka uważa, że jak coś zostawione w zasięgu jej rąk to znaczy, że jej "lekcie". Jej tez są mamine buty na obcasach i cukierki ukryte pod Nusiową poduszką i męskie skarby Dusia i... Cały świat należy do niej:) Dwulatki to niekończący się temat. rut

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 9:44, 22 kwietnia 2013

    O widzisz, może te dwulatki takie szczęśliwe, bo cały świat do nich należy :)

    Odpowiedz
  • frezowanie 10:58, 29 kwietnia 2013

    informacje sa bardzo przydatne:-)...

    Odpowiedz
  • szkoła 14:38, 29 kwietnia 2013

    "I wonder - he said - and the stars shine so that everyone can one day find his own."
    - Antoine de Saint-Exupéry

    Odpowiedz
  • kolagen 0:23, 30 kwietnia 2013

    "The fact that I'm silent, does not mean that I have nothing to say."
    - Jonathan Carroll...

    Odpowiedz
  • warszawa remonty 18:19, 30 kwietnia 2013

    Jostein Gaarder

    "To nie my przychodzi­my na świat, lecz świat przychodzi do nas. Urodzić się znaczy ty­le, co dos­tać cały świat w prezencie"

    Odpowiedz
  • ustka 0:23, 1 maja 2013

    "Oso­ba, którą kochasz w 72% składa się z wo­dy..." lecz bez tej cie­czy nie możesz żyć

    Odpowiedz
  • księgowa 17:10, 1 maja 2013

    " Czasami mnie diabeł kusi, by uwierzyć w Boga."
    Stanisław Jerzy Lec

    Odpowiedz
  • żaluzje 19:01, 2 maja 2013

    wspaniały artykuł, nie wiedziałam że to takie ciekawe.

    Odpowiedz
  • przewóz i transport zwłok 10:53, 3 maja 2013

    zazdroszczę wam, bije mi zegar biologiczny i zaczynam się zastawiać czy nie jest za późno, mam 29 lat

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 16:52, 3 maja 2013

    Nie wiem, czy mogę doradzać, ale proponowałabym sprawdzić :)

    Odpowiedz
  • michał zieleśkiewicz 11:31, 30 maja 2013

    Szanowna Pani Agnieszko,

    Z przyjemnością przeczytałem.
    Czy ten mały chłopiec, to ten , którego nazwałem małym inżynierem, bratem księżniczek; dwóch.

    Ukłony
    michał zieleśkiewicz
    enfant terrible

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 22:31, 4 czerwca 2013

    Panie Michale,
    Witam serdecznie!
    Ten Chłopczyk to młodszy brat Małego Inżyniera - ten jest zwany Niespodziankiem. Mały Inżynier ma dziś lat 6 i jest na etapie budowania konstrukcji latających, ponieważ jego mama chwilowo nie potrzebuje konstrukcji do podlewania ogródka :)

    Odpowiedz

Wyszukiwarka

RSS
Darmowe strony internetowe dla każdego