Gdy dom jest światem
Blog Pani Łyżeczki

Codzienność posrebrzana

Rozpoznawalni

2012-07-26 18:44:48, komentarzy: 17

Z zasobów komputerowych wysypało się kilka tekstów czerwcowych, których dziwnym trafem nie zdążyłam tu wkleić. Wklejam teraz, skoro sezon ogórkowy i nowe się nie narzucają.

 

* * *

 

- A gdzie macie Chłopczyka J.? – pani w budce aż wychyliła się przez okienko. – Mieliście dzisiaj przyjść wszyscy.

Mieliśmy. „Planowanie – czas stracony”, jak mawiała moja ulubiona koleżanka ze studiów. Zresztą dzieciom może wystarczy, że udało im się na basen zaciągnąć własną matkę. Tę, która im obiecała, że kiedyś w końcu z nimi pójdzie. Tę samą, która tyle razy w życiu uczyła się pływać, zdarzało się nawet, że z powodzeniem, na głębokim, a i tak za każdym razem tonie na samą myśl o wodzie. Chyba ten defekt siedzi gdzieś w głowie, bo podobno ciało nie zapomina pływania, tak samo, jak nie zapomina jazdy na rowerze. Choć ja mam wrażenie, że moje czasem i tego zapomina.

 

W każdym razie w świąteczne popołudnie, do tego urodziny Chłopczyka S., nie miałam już wymówki i musiałam zrealizować obietnicę. Bo tylko ja zostałam na placu boju.
- Chłopczyka J. boli uszko – wyjaśniłam pani w budce.
- A Pannie Ł. coś wyszło na nodze – dodała pospiesznie Panna T.
- A tata bierze tabletki na obniżenie cholesterolu – Chłopczyk S. też chciał mieć swój udział w rozmowie.
- I pewnie dlatego nie może pływać – uśmiechnęłam się znów do pani, zgarniając numerki do szafek.
- Czyli przyszła dziś połowa rodziny – podsumowała nas pani. – Ale następnym razem będziecie jednak wszyscy, prawda?
- Oczywiście – przytaknęliśmy zgodnie, oddalając się w stronę szatni.

 

Zaczęłam się zastanawiać, czy naprawdę zna nas już cała okolica. Wszystkich, po imieniu, rzecz jasna. Siostry wychodzące z kościoła pytają o Chłopczyka J., sąsiadka zagaduje Chłopczyka S., panie w szkole też ich znają. I pani z kwiaciarni („W zeszłym roku też wam zbierałam płatki do sypania”) i ze sklepu („Ktoś tu ostatnio chwalił, jakie te pani dzieci grzeczne”) i pewnie nawet z pobliskiej Biedronki, bo Pan Łyżeczka już dwukrotnie wybrał się tam z całą czwórką. Takiego widoku pewnie kasjerki szybko nie zapomną.

 

- Bo te pani dzieci takie grzeczne, ja zawsze podziwiam – zagadnęła jedna z sióstr przed drzwiami kościoła.
Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo Panna T. właśnie zdarła Pannie Ł. z głowy opaskę:
- Oddawaj, to moje! – wrzasnęła przy tym siostrze w ucho.
- Ale przecież mi pożyczyłaś – Panna Ł. zaczęła płaczliwie.
- Zmieniłam zdanie!!!
- Tak, grzeczne – przebiłam się przez ryki. – Bardzo dziękuję – dodałam już z szerokim uśmiechem.

 

Bo co mi zostało? Chodzę tu po ulicy, uśmiecham się do ludzi, którzy jakoś tak żywo reagują na widok – skromnej przecież – gromadki dzieci. Na uwagi, że pewnie ciężko i tylko podziwiać odpowiadam, że nie jest tak źle. Myślę zaś przy tym, że naprawdę dobrze tu trafiliśmy. Ci, którzy nas lubią, zagadują śmiało. Pozostali milczą taktownie. Anonimowość już nie pociąga.

Kategorie wpisu: Łyżeczkowo
« powrót

Dodaj nowy komentarz

  • blazio 22:53, 26 lipca 2012

    "Ci, którzy nas lubią, zagadują śmiało. Pozostali milczą taktownie."

    Do tekstu wkradła się nadinterpretacja "milczenia". Mogę zapewnić, że ci, którzy milczą, mogą nawet bardziej Was lubić niż ci, którzy zagadują.

    Pozdrawiam,
    milczący blazio

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 23:21, 26 lipca 2012

    Ech, milczenie więc jest wieloznaczne. Nie mam ambicji, żeby cały świat nas lubił (lub ewentualnie lubił bardziej). Niech sobie i nie lubią, jeśli nie narzucają się zbytnio.
    Ale oczywiście milczenie życzliwe jest dużo bardziej pożądane :)

    Odpowiedz
  • Różanystok 23:39, 28 lipca 2012

    Pani Łyżeczko!

    pozwoliliśmy sobie zapukać tu do Pani i obiecać, że będziemy czytali :-)

    Kłaniamy się z późnowieczornego, gorącego, pachnącego Różanegostoku!

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 21:43, 31 lipca 2012

    Witam serdecznie i zapraszam!
    W planach rodzinnych mamy wciąż wyjazd do Białegostoku, zdaje się, że i Różanystok jest w pobliżu, prawda?

    Odpowiedz
  • Różanystok 20:05, 7 sierpnia 2012

    tak, ok. 70 km :-) czyli, jak to na Wschodzie - niedaleko zupełnie :-))

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 22:31, 7 sierpnia 2012

    W Szwecji by powiedzieli, że to tylko 7 mil. Tam też tak liczą odległości.

    Odpowiedz
  • Shork 0:27, 5 sierpnia 2012

    sława, sława...

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 22:29, 7 sierpnia 2012

    Zaraz tam sława. Widać nas z daleka i tyle :)
    Niektórych też słychać...

    Odpowiedz
  • Ważniak 11:08, 6 sierpnia 2012

    no wiesz wyprawa taty z czwórką dzieci zawsze wzbudza szacunek i pozostaje w pozytywnej pamięci obserwatorów - co innego z analogiczna wyprawą mamy ;-) ale jak już idzie cała rodzina to zaczynają się głośne komentarze - ja mam słuch wybiórczy i słyszę tylko te pozytywne ;-)

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 22:30, 7 sierpnia 2012

    Nie wiem, może ja też mam coś ze słuchem. Albo ludzie są dobrze wychowani i nie krytykują głośno. W każdym razie chwała im za to.

    Odpowiedz
  • Hac 21:11, 27 sierpnia 2012

    Bez urazy, ale mam sześć psów. Płci obojga, ale bardziej jednej :P I są grzeczne. Co prawda dwie siostrzyczki namiętnie próbują oderwać, a to nogę, a to ucho trzeciej, za to ani myslą wyżerać jej z michy. A ta trzecia ma monopol na jedynego samca w stadle ("codzienny entuzjastyczny pisk radości "Wujek Misiooo! Wujek Misiooo!"), gdyż wujcio z dystansem statecznego arystokraty (jako jedyny da się ewentualnie przypisać do jakiejś rasy) na awanse pozostałych reaguje wzdychaniem i zmianą lokalizacji. Matka dzieciom ma kłopoty z kręgosłupem, więc raczej zachowuje podwórkowe status quo, no, chyba że nastepuje dziki gon, w celu, np. aportowania kolejnego samolotu, jako że nad domem mamy korytarz powietrzny w kierunku Azji. A Bajka, jak to Bajka, to córka niezapomnianego Plusa, psa o inteligencji ostrygi, jeżeli jest niegrzeczna, to jedynie w stosunku do własnego ogona. Ale nigdy bez wyraźnej prowokacji z jego strony!
    A to tylko głupiutkie bydlątka! Gdyby nie trzeba było wydawać takiej masy pieniędzy na nowe buty i kinder- niespodzianki, to chyba wolałbym mieć szóstke dzieci! :D

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 21:59, 28 sierpnia 2012

    "Gdyby nie trzeba było wydawać takiej masy pieniędzy na nowe buty i kinder- niespodzianki, to chyba wolałbym mieć szóstke dzieci! :D"

    Smutne to bardzo.

    Odpowiedz
  • Hac 18:32, 29 sierpnia 2012

    To prawda. Najbardziej smuci mnie to, że z trudem utrzymuję jedno dziecko. Pracując obecnie ciężej, niż kiedykolwiek w życiu. Jestem jednak zadowolony, gdyż owe dziecko nie zawiodło moich oczekiwań, ani ja nie zawodzę oczekiwań dziecka. Na szczęście psy nie są na moim utrzymaniu. Choć też się na nich nie zawodzę.

    Odpowiedz
  • Sosenka 8:42, 2 września 2012

    @ Pani Łyżeczka
    Jak zwykle pięknie

    :D

    Odpowiedz
  • Almanzor 23:18, 2 września 2012

    Sosenka ma rację.

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 9:56, 18 września 2012

    Almanzorze: :D

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 9:55, 18 września 2012

    Sosenko, ban z czystym sumieniem.

    Odpowiedz
Kreator www - przetestuj za darmo