Gdy dom jest światem
Blog Pani Łyżeczki

Codzienność posrebrzana

Pomocnicy

2012-06-27 22:51:58, komentarzy: 8

Kiedy rano zatrzasną się drzwi za pannami, które właśnie wybiegły do szkoły, w domu przez moment robi się cicho. Nie na długo, akurat na tyle, żeby zaczerpnąć głębszego wdechu. Już po chwili bowiem budzą się dwa mniejsze rozczochrane stworki, z których jeden, ten wielkooki, schodzi do kuchni po schodach, a drugi, ten jasnowłosy, krzyczy w łóżeczku, protestując przeciw tak długiemu czekaniu. Wkrótce wiec mam znów kuchnię pełną bezustannie przemieszczających się i ciągle mówiących małych postaci. Na samotność czasu brak.

 

Na szczęście moje stworki lubią jeszcze w tej kuchni pomagać. Mają na to wyjątkowe sposoby każdy. Na przykład Chłopczyk S. uwielbia maszyny. Żadna praca nie jest nużąca, jeśli tylko można do niej użyć miksera lub robota kuchennego. Ostatecznie może być też wałek, ale jednak trochę mniej. Problem zaczyna się, gdy dochodzimy do pochowania sztućców ze zmywarki do szuflady.
- Znowu te sztućce… - marudzi mały pomocnik. – Codziennie to samo, już mi się nudzi w kółko tylko sztućce i sztućce.
- To niech to będą samoloty – wymyślam. – Trzeba je szybko schować do hangaru, zanim nadleci wróg i zbombarduje.
- Tak! Szybko, szybko, pokażemy temu wrogowi! – cieszy się od razu mały pomocnik, a samoloty śmigają jeden za drugim, lądując w bezpiecznej szufladzie. To znaczy w hangarze.
Potem tylko muszę udawać wroga, który przelatuje nad kanałem La Manche i okazywać zdziwienie z powodu braku samolotów do zbombardowania. A Chłopczyk S. może śmiać się w głos z takiego psikusa, spłatanego złemu wrogowi.

 

Chłopczyk J. natomiast ma własną strategię pomagania przy rozładowywani zmywarki. Biega sobie cichcem na czworakach po kuchni, a ja stoję nad naczyniami i rozważam, od czego by tu zacząć. Nagle słyszę radosne piśnięcie, potem jeszcze kilka głośnych okrzyków i oto nadciąga super szybka torpeda z napędem na cztery kończyny, wprost w kierunku moich statków. Jeśli nie zdążę usunąć ich na czas, torpeda zamieni je w drobny mak!

 

Zdarza się, że z sentymentem wspominam ten czas, gdy to panny, zamiast wychodzić do szkoły, pomagały mi w kuchni. Były małymi kucharkami, ewentualnie mamusiami szykującymi posiłki dla swoich dzieci. Wszystko przebiegało cicho i spokojnie, jak to w damskim świecie. Żadnych gier wojennych, żadnych chorych męskich rywalizacji. No, chyba że akurat pobiły się o mikser. Wtedy była i gra wojenna i rywalizacja i jeszcze ratowanie dzieci przed sobą nawzajem i przed straszną maszyną.

 

Chłopcy to jednak oaza spokoju. A ile udaje mi się zrobić, pomimo ich pomocy…

Kategorie wpisu: Chłopczyk J., Chłopczyk S.
« powrót

Dodaj nowy komentarz

  • Magna 20:12, 28 czerwca 2012

    Aż się ciśnie na usta: "Choć mam rączki małe i niewiele mogę..." :)

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 20:25, 28 czerwca 2012

    Mamy w domu taki filmik, jak Panna Ł., lat 2,5 śpiewa tę piosenkę do mikrofonu, solo. Miały śpiewać razem, ale pokłóciły się o mikrofon...

    Odpowiedz
  • Ellenai 23:46, 29 czerwca 2012

    Męską rywalizację to Ty diopiero masz przed sobą. Niech no tylko ten jasnowłosy pewniej stanie na dwóch nóżkach :)

    Ale, ale Łyżeczko... właśnie sobie uświadomiłam, że jesteście w światowej awangardzie. W Europie dopiero nieśmiało zaczyna się mówić o 50-procentowym parytecie, a Wy już wprowadziliście go w zycie :))

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 12:47, 30 czerwca 2012

    Jeśli tylko będą rywalizowali o to, kto lepiej pomaga mamie, to zgadzam się na wszystko :)

    A te parytety to może byłby dobry sposób na zapaść demograficzną: obowiązek rodzenia dzieci tak długo, aż będzie 50/50. Mam znajomych, którym urodziło się czterech synów, teraz byłby czas na córki ;)))

    Odpowiedz
  • Sosenka 22:59, 30 czerwca 2012

    Mnie obiecano maszynę do drobienia na drutach oraz super rower na 130 lat :)

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 23:40, 30 czerwca 2012

    No to masz jak w banku :)

    Odpowiedz
  • Radecki 21:36, 2 lipca 2012

    "Chłopcy to jednak oaza spokoju"
    Nie potwierdzam :)

    Ale pozdrawiam serdecznie.
    Radek
    (Czyli Radecki)

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 22:55, 2 lipca 2012

    Ja potwierdzam tylko czasami. W chwilach słabości, zapewne ;)
    I witam Radeckiego :)

    Odpowiedz

Wyszukiwarka

RSS
Darmowe strony internetowe dla każdego