Gdy dom jest światem
Blog Pani Łyżeczki

Codzienność posrebrzana

Na tarczy

2013-02-18 12:26:08, komentarzy: 16


- Ja już się nie nadaję się na matkę jednodzietną - zwierzyłam się naszej Noblodze schodząc z placu zabaw.
Plac zabaw był pod dachem, miał niskie, atestowane zjeżdzalnie i basenik z kulkami, nie był nawet specjalnie zatłoczony. Chłopczyk J. bawił się na nim spokojnie, ale wyłącznie w towarzystwie. Moim towarzystwie.
W czasie więc, gdy Nobloga grzała ławeczkę dla rodziców, ja - zamiast grzać ją razem z nią - po raz setny podawałam rękę dziecku pragnącemu zjechać na dywan. Lustrowałam przy okazji cały plac zabaw, nieprzyzwyczajona do skupiania uwagi na jednym tylko obiekcie zjeżdżającym. Tą kolejką pewnie chętnie bawiłby się Chłopczyk S., gdyby tu był. Panny pewnie zaraz pobiegłyby do dużego basenu z kulkami. A może wszyscy zbudowaliby pociąg z tych dużych klocków i pomogliby malemu braciszkowi w zabawie... Z braku starszego rodzeństwa do pomocy, w zabawie musi pomagać mama. A mama wolałaby siedzieć z boku i zerkać jednym okiem, czy wszystko w porządku.

O ten brak rodzeństwa potykamy się z Chłopczykiem J. od kilku dni. Zwłaszcza popołudniami, gdy zmęczenie materiału chłopczykowego nakłada się na zmęczenie materiału mamusiowego. Nia ma kogo poprosić, żeby na chwię zerknął na braciszka. Nie ma kto brciszka uczyć różnych zabaw niezbyt mądrych.
- Żówik? - mówi zaczepnie Chłopczyk J., wyciągajac małą piąstkę w moim kierunku.
- Żółwik - odpowiadam, choć wiem, że Panna Ł. zrobiłaby to z większym zaangażowaniem.
- Eczka?
- Piąteczka - przybijam posłusznie.
Albo Chłopczyk J. stuka się paluszkiem w główkę i nikt się z tego nie śmieje. Brakuje starszego brata, który cieszyłby się swoim sukcesem pedagogicznym.

- Kto tu pyszed? - pyta Chłopczyk J., odwracając się w stronę drzwi.
Zdanie to usłyszał dwa dni temu w pewnym przyjaznym domu pełnym dzieci i teraz z lubością je powtarza.
Ale do nas nikt nie przychodzi. Drzwi zamknięte. Chłopczyk staje więc pod schodami i woła:
- Cininy? Na górze? Ide! Góre!
- Nie idziesz na górę, Chłopczyku - wyjaśniam mu. - Nie ma tam dziewczyn.
- Nie ma? Cininy?

- Dzie jes Panna T.? - pyta rano, zaraz po obudzeniu.
- U dziadków - odpowiadam spod kołdry.
- Panna Ł.? Dzie jes?
- U dziadków.
- Chłopczyk S.?
- U dziadaków...
- Siememy?
- Nie, nie jedziemy tam.... Śpimy, chłopczyku.

 

Pomyśleć, że jeszcze całkiem niedawno byłam mamą jednej małej Panny T., gotową cały czas, uwagę i energię poświęcić na odpowiadanie tysiąc razy na to samo pytanie oraz podawać rękę na zjeżdżalni. Czerpałam z tego radość i dumę i zupełnie nie bywałam zmęczona. Jeszcze miałam czas na czytanie i robótki ręczne. Oraz na rozmowy z koleżanką siedzącą na ławeczce. Teraz nawet trudno mi uwierzyć, że można odnaleźć się w tak dziwnej roli.

Na całe szczęscie ferie niedługo się kończą, rodzeństwo już dziś wraca. Będzie zamieszanie, krzyki, bitwy i wieczne "Mamoooo, a on mnie nie szanuje, chociaż jestem dziewczynką!" I mały Chłopczyk nauczy się od starszego brata pokazywać wszystkim język. I wreszcie będę miała mnóstwo czasu na... na pewno.

- Kurcze blade, nie nadaję się już na matkę jednodzietną - wzdycham, schodząc z placu boju.
- Kucze! Bade! - odpowiada echo z podłogi.

« powrót

Dodaj nowy komentarz

  • Rut 21:08, 18 lutego 2013

    Czuję dokładnie to samo i to w tym samym czasie :) Ile razy ja pomyślałam to zdanie w ciągu kilku ostatnich dni:)Od wczoraj jest Ala i jest już nieco lepiej, ale do perfekcji jeszcze daleko. No ale jutro jedziemy po resztę dziatwy i znów będzie normalnie. Pokazywanie języka i kłótnie i śmiechy, gonitwy, tupanie, mycie szybek prysznica podczas kąpieli, wieczorne przytulanie,gotowanie obiadu w dużym garnku... Już niedługo doczekamy się obie Łyżeczko, matki niepoprawnie wielodzietne:)

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 22:43, 18 lutego 2013

    Rutko, z każdym Twoim komentarzem lubię Cię bardziej. I z każdym Twoim tekstem :)

    Odpowiedz
  • Rut 7:46, 19 lutego 2013

    za to błogosławię krainę internetu, za to, że mogę poznać takich ludzi jak Ty:)

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 21:08, 19 lutego 2013

    :D
    Przedziwne są te ludzkie drogi, które gdzieś tam czasem się krzyżują.

    Odpowiedz
  • Katia 3:00, 21 lutego 2013

    I bardzo dobrze;) Po co być jednodzietną?

    Odpowiedz
  • Ina 14:10, 21 lutego 2013

    Trzeba być choć chwilę jednodzietną, bo od czegoś trzeba przecież zacząć ;)

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 10:42, 22 lutego 2013

    O, o właśnie. Byle nie za długo ;)

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 10:41, 22 lutego 2013

    Kiedyś byłam i wspominam dobrze. Ale tak na powrót? E, teraz jest lepiej :)

    Odpowiedz
  • eNNka 20:43, 21 lutego 2013

    Oj, serce się raduje, gdy się czyta takie matczyne refleksje Matki Nie-Jednodzietnej :-)

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 10:43, 22 lutego 2013

    To dobrze, że się raduje. Po to piszę, by na świecie było więcej radości :)

    Odpowiedz
  • Almanzor 15:46, 24 lutego 2013

    Pozdrawiam bardzo

    -bezdzietny dziadek

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 21:22, 25 lutego 2013

    Witam Bezdzietnego i tutaj. Cieszę się z Twej wizyty w moich skromnych progach :)

    Odpowiedz
  • Sosenka 20:58, 19 marca 2013

    Puenta genialna :)))))))))))))))

    Odpowiedz
  • wynajem autokarów 14:16, 2 maja 2013

    jej ja mam 28 lat i zastawiam się czy chcę dziecko, obawiam się że im dłużej zwlekam tym gorzej dla zdecydowania się na ten krok

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 16:51, 3 maja 2013

    Znajoma kiedyś nam wyjaśniła, że "zawsze jest zły czas na dziecko". Na szczęście jej uwierzyliśmy.
    Dlatego, zamiast czekać na dobry czas, przyjęliśmy dzieci wtedy, kiedy były nam dane. Dziś już nie musimy kalkulować ani czekać, tylko możemy się cieszyć...

    Odpowiedz
  • żaluzje 19:04, 2 maja 2013

    wspaniały artykuł, nie wiedziałam że to takie ciekawe.

    Odpowiedz
Kreator www - przetestuj za darmo