Gdy dom jest światem
Blog Pani Łyżeczki

Codzienność posrebrzana

Lato dla naiwnych

2012-10-23 23:02:39, komentarzy: 16

 

Październik oszukuje. Kusi ciepłym słońcem, zdziera apaszkę z szyi i czapkę z głowy, czasem nawet rozpina zamek kurtki. Rozsypuje nam pod nogami złote liście, a potem oświetla je tym specyficznym, jakby przejrzystym światłem jesieni. Śmieje się przy tym głośno, jak starszy pan, który nagle zapomniał, że powinien być poważny. Przez jeden moment znów stał się beztroskim lipcowym studentem, któremu na sucho ujdą wszystkie głupie żarty. Takim właśnie, jakiemu daje się klucze do miasta. Ale przecież jest już starszym panem październikiem i nie ma sił zbyt długo się bawić.

 

Dlatego wraz z zachodem słońca przestał udawać młodzieniaszka. Mruknął tylko: „to ja już idę” i oddalił się do ciemnego jeszcze domu, gdzie czekały na niego wełniane kapcie i gorąca herbata. A my z Chłopczykiem J. zostaliśmy, wciąż jeszcze oczarowani tą odrobiną lipca, jaką nas skusił do spacerowania, a jednak już naciągający kaptury głęboko na głowy. W jednym momencie nastał przenikliwy jesienny wieczór, porastający od dołu zimną mgłą. Do domu mieliśmy nieco dalej, niż starszy pan.

 

Dlatego też następnego dnia zaczęłam pociągać nosem. A jeszcze następnego, na widok tego samego jesiennego słońca, schowałam się głębiej pod kocyk, żeby ukryć zimne dreszcze. Pogroziłam tylko palcem październikowi, żeby wiedział, że więcej nie dam się nabrać na jego żarty.

 

I wyciągnęłam słoik miodu lipowego, który dostałam tydzień temu od J.

Co znaczy – podarować komuś miód? Dlaczego to coś więcej niż czekoladki, dobra kawa czy nawet czerwone wino?

 

Odkręcam nakrętkę i od razu czuję zapach lata tam, na wsi. Nabrany na łyżeczkę, połyskuje złotymi promieniami lipcowego słońca. Już nie jest taki lejący, przy nabieraniu zaczyna stawiać pewien opór, a łyżeczką wyczuwam w nim mnóstwo drobnych ziarenek. Ocierają się o metal i o siebie nawzajem, a ja w tym ich ocieraniu słyszę brzęczenie pszczół. Lipy są wysokie, stoją dumnie przy drodze, a brzęczenie dochodzi z góry, spomiędzy ich gałęzi, ale i z dołu i z boku – ze wszystkich pszczelich ścieżek powietrznych. Czarny asfalt roztapia się od upału, robi się lepki jak miód, my zaś wciskamy w niego drobne kamyki, albo sprawdzamy, jaki ślad zostanie po podeszwie. Nie za mocno, żeby buta nie ubrudzić zanadto, albo – co gorsza – nie zgubić.

 

Czy J, wiedziała, co mi daruje? Że ze słoika tego wyleje się dla mnie prawdziwe, dawno minione lato? Że będzie ono lekarstwem na zupełnie współczesne październikowe przeziębienie? Tak, tak, dałam się nabrać na kolorowe świecidełka, a to, co naprawdę przyniosło ciepło i zdrowie, czekało spokojnie w szafce w kuchni.

 

* * *

 

Październik próbował zaglądać do mnie przez okno. Chciał wywabić mnie z domu, pokazując kolorowe promienie słońca odbite od żółtych liści. „Idź stąd, oszuście” – machnęłam tylko ręką, pakując się głębiej pod kocyk. „Dzisiaj się grzeję”. A on popatrzył jeszcze chwilę, puścił oko do Chłopczyka J., wreszcie poczłapał do siebie, bo słońce właśnie zachodziło i poczuł łamanie w zmarzniętych kościach.

 

Chłopczyk J. przydreptał na swoich krótkich nóżkach, wyciągając pulchną łapkę w stronę złocistego słoika.
- Eee! Ee! E! – krzyknął tonem nie znoszącym sprzeciwu.
I dostał do buzi łyżeczkę prawdziwego letniego popołudnia, pełnego brzęczenia pszczół i zapachu kwitnących drzew. Zjadł ze smakiem.

« powrót

Dodaj nowy komentarz

  • Mida 23:38, 23 października 2012

    Droga Łyżeczko, chcę tu dodać tylko jedno:
    wielki uśmiech!!! :))
    Mi w tym miesiącu jako wspomnienie wakacji został rower. I zaskakuje, że on równie sprawny, a ja jakaś słaba. Ech, ta jesień...

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 22:09, 25 października 2012

    Mido, może to miejskie powietrze Ci nie służy? A rowerowi po prostu nie przeszkadza :)

    Odpowiedz
  • kawusiowa5 6:08, 24 października 2012

    Pani Łyżeczko! I ty mówisz, że nie jesteś twórcza... A tę poezję tutaj to kto napisał, he? :)

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 22:10, 25 października 2012

    Ja tak mówię? Różnie bywa ostatnio...

    Odpowiedz
  • kawusiowa5 14:06, 26 października 2012

    No, tak przynajmniej zinterpretowałam jedną twoją wypowiedź na forum. Ale mogę się mylić. Dawno żem poezji nie interpretowała...

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 21:11, 28 października 2012

    Tak, tak, kryzysy nie omijają nawet branży poetyckiej ;)

    Odpowiedz
  • Basia 16:52, 24 października 2012

    Tak, tak październik bywa zdradliwy :) Ale u nas tego roku jest wyjątkowo piękny i ciepły. Udało się zatem posprzątać ogród i zebrać kasztany i pomalować huśtawkę i wysuszyć niejedno pranie w słoneczku. Podejrzewam, że Ty pod kocykiem a Chłopczyk J. niecierpliwie czeka na kolejne odkrywanie jesieni :) Zdrówka wam wszystkim życzę z zapracowanego Milwakue ;)

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 22:14, 25 października 2012

    Zgadłaś trafnie - na Chłopczyku J. ten chłód nie zrobił żadnego wrażenia. Ale miodek chętnie podjadał :)

    Odpowiedz
  • Magna1 18:27, 24 października 2012

    Już Kubuś Puchatek wiedział co dobre. Jego "małe co nieco" sprawdzało się o każdej porze roku :) Dużo zdrówka życzę

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 22:14, 25 października 2012

    Dziękuję. Rzeczywiście, trzeba było Kubusia zapytać.

    Odpowiedz
  • MWM 21:10, 25 października 2012

    Pani Łyżeczko, Pani porusza we mnie jakąs płaczliwą strunę, czułą nutę...rozklejam się jak czterolatka (taka jaką mam na stanie akurat - płacze zdawałoby się bez powodu). Te lipy mnie wzruszyły - starzeję się?

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 22:15, 25 października 2012

    Młodniejesz. Zachowujesz się jak czterolatka :)

    Odpowiedz
  • Gość 19:16, 28 października 2012

    U mnie na wierzchu stoją jeszcze miękkie elastyczne sandały. A za oknem śnieg...

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 21:12, 28 października 2012

    Ja zdążyłam wczoraj dzieciom zimowe buty i kurtki przynieść z piwnicy. Po sandałach od dawna tylko wspomnienie.

    Odpowiedz
  • Julian Arden 17:07, 4 lutego 2013

    A parę dni temu mieliśmy inny typ drobnego oszustwa - "truskawkową wiosnę" prosto ze Stephena Kinga.

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 22:53, 13 lutego 2013

    Ostatnie miesiące obfitują w takie pogodowe oszustwa. pilnujmy się :)

    Odpowiedz

Wyszukiwarka

RSS
Darmowe strony internetowe dla każdego