Gdy dom jest światem
Blog Pani Łyżeczki

Codzienność posrebrzana

Kim jest Niespodzianek?

2013-01-04 13:01:24, komentarzy: 4

 

Chłopczyk J., zwany dotąd roboczo Niespodziankiem, wkroczył w wiek, w którym głośno odkrywa przed światem swoją tajemnicę. Ponieważ dotąd Chłopczyk ten wszystko robił głośno, świat nie jest tym sposobem specjalnie zdziwiony. Zdziwiona jest jego mama – treścią wydanego oświadczenia.

 

- Pika! Pika! Pika! – wykrzyknął Chłopczyk S. wybiegając na swych pulchnych nóżkach odzianych w niebieskie rajstopki do przedpokoju. – Pika! Pika! Pika! – powtórzył dobitnie, sięgając rączką pod schody.

Powtórzyłam jego gest i wyciągnęłam z ukrycia zwykłą gumową piłkę w kolorze różowym.


- Piłkę chciałeś? – spytałam dla pewności.
- Pika! – powtórzył synek radośnie, dobitnie i oczywiście głośno. Położył piłkę na podłodze i kopnął kilka razy dla porządku.

 

Po czym przypomniał sobie, że właśnie wychodzimy z domu, popatrzył na szafkę i wykrzyknął rozkazująco:
- Szalik!
- Mam ci założyć szalik? – domyśliłam się genialnie.
- TAK! – ucieszył się równie dobitnie jak wcześniej.

 

A potem usiadł na schodach niczym na trybunie i wydał z siebie bardzo profesjonalny okrzyk:
- Koskaaaaa! Koskaaaaa!
- Proszę? – zapytałamna wszelki wypadek, bo zupełnie nie wiedziałam, o co chodzi.
- Koskaaaaa! – powtórzył z charakterystycznym zaśpiewem.

 

Popatrzyłam raz jeszcze na piłkę, na szalik i powtórzyłam w myślach melodię ostatniego słowa.
- Polska? – oświeciło mnie.
- Koskaaaaa! – powtórzył radośnie, dobitnie i bardzo, bardzo głośno. Po czym zrobił to jeszcze z pięć razy.

 

Od razu stanął mi przed oczami jego starszy brat, nucący półgłosem na spacerze: „Polskaaaaa, biało-czerwoni!”. A, więc to stąd zna odpowiedni okrzyk. Nie mnie jednak dochodzić, skąd wiedział, w jakim kontekście należy do użyć. Albo użył ot, tak sobie, a kontekst sam się dopasował.

 

Dotychczas jedyne, co umiałam powiedzieć na jego temat, to że jest elokwentny oraz pobożny. Elokwentny, bo mówi dużo i z przejęciem. Pobożny, bo przez kilka miesięcy z emfazą i namaszczeniem powtarzał w kółko: „Jezus!”. Teraz zaś mały Chłopczyk J. wykorzystał swą elokwencję w zupełnie nowym celu. Po pierwsze, udowodnił, że dobrze wie, co mówi. Po drugie – wreszcie udało mi się go zrozumieć. Po trzecie – jego wypowiedź sama trafiła w kontekst, a to jest właśnie nieomylny znak owej Bożej iskry, jaką każdy z nas w sobie nosi, tylko musi ją odkryć i użyć we właściwym momencie. Chłopczykowi właśnie się udało. Znając zwyczajową prędkość, z jaką wypowiada słowa oraz stopień nasycenia ich emocjami (i decybelami) – jego przyszłość wydaje się przesądzona. Predyspozycje w każdym razie ma.

 

A ja mogę w końcu odhaczyć z listy rzeczy do zrobienia jedno z podstawowych matczynych zadań: odkrycia, kim jest dziecko. Mogę dokonać podsumowania dotychczasowych odkryć: dwie księżniczki, z czego jedna to mól książkowy zainteresowany głównie historią, a druga to artystka sztuk wszelakich, począwszy od rysowania a skończywszy na muzykowaniu; do tego inżynier urodzony z dyplomem w kieszeni, no i teraz wreszcie… sami już wiecie.

 

Uwielbiam niespodzianki. Do Niespodzianków też mam słabość.

Kategorie wpisu: Chłopczyk J.
« powrót

Dodaj nowy komentarz

  • Rut 17:17, 4 stycznia 2013

    To jest rzeczywiście fascynujące zajęcie odkrywać co w którym dziecku siedzi.
    My ostatnio podziwiamy z jakim skupieniem i systematycznym podejsciem nasza najmłodsza pocieszka buduje z drewnianych klocków. Zawsze symetryczne, coraz bardziej skomplikowane budowle. Ale - żeby nie było łatwo: POlsta dola!!!! też krzyczała na całe gardło i piłkę kopać umie lepiej niż nasza reprezentacja. Kim będzie? - wciąż więc jest owiane woalem tajemnicy:)
    Może dlatego, że i u nas była Niespodzianeczką:) rut

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 21:43, 4 stycznia 2013

    Oj Rut, nasz Niespodzianek zwany tak był wyłącznie z powodu swej nieodkrytej natury.
    A kim będzie? Na razie obserwuję, kim jest.
    Symetria zaś jest wyrazem doskonałości, prawda?

    Odpowiedz
  • Rut 12:58, 5 stycznia 2013

    A Laurka nie tylko dlatego:)
    Pewnie tak jest z tą symetrią, szczególnie, gdy sie mam umysł ścisły, o który posądzam Laurkę. Mnie o wiele bardziej fascynują sensy ukryte w chaosie lub fraktale, bo mam umysł wybitnie nie-ścisły:)rut

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 21:41, 6 stycznia 2013

    Ach, chciałabym wiedzieć, jaki ja mam umysł wybitnie. Ale on chyba taki pośrodku. Wybitnie :)

    Odpowiedz

Wyszukiwarka

RSS
Darmowe strony internetowe dla każdego