Gdy dom jest światem
Blog Pani Łyżeczki

Codzienność posrebrzana

Kazik Łazik ma swoje pięć minut

2013-12-14 23:22:01, komentarzy: 6

 

Podobno każdy czasem je miewa. U nas ostatnio ma on: Kazik Łazik.

 

W zasadzie należy do Chłopczyka S., o czym ten nieraz głośno przypomina. Dla uwiarygodnienia tej tezy, zabiera swojego Kazika do przedszkola. Zabierał go nawet wcześniej, gdy jeszcze nie miał pojęcia, jak jego znajomy ma na imię. Kazik to dobry przyjaciel, bo pomaga w ćwiczeniach logopedycznych. Zawsze przy zabawie Chłopczyk próbuje nim warczeć, żeby lepiej wymawiać głoskę „rrr”.

 

Ale dziwnym trafem Chłopczyk J. częściej jest widywany z Kazikiem. Nawet jeśli ten gdzieś się skryje, mały Chłopczyk zawsze go wynajdzie. A to wyciągnie go nagle ze skrzynki z zabawkami, a to sięgnie rączką pod kredens. Czasem zgubi go w samochodzie i biedny Kazik leży tam całą noc, czekając na czyjeś zmiłowanie. Przytupuje zmarzniętymi kółkami, zawarczy plastikowym silnikiem – i nic. Nikt nie zauważa jego nieobecności, tylko najmłodszy Chłopczyk. Wyciąga potem po niego swoje drobne rączki, przytula mocno i mówi, że Kazika też trzeba ukochać.

 

Towarzysząc mu na każdym kroku, Kazik Łazik staje się niemym świadkiem najważniejszych odkryć dziecięcych. Na przykład wtedy, gdy Chłopczyk J. tłumaczy, co będzie robił, gdy będzie mały. Bo teraz jest duży.
- Ja jestem duży – tłumaczy z zapałem. – A tata jest wysoki. Wysoki i silny.
- To prawda – przytakuję.
- Tata jest silny i dziadek jest silny. Bo dziadek bierze mnie na barana. A ty jesteś wysoka?
- Pewnie jestem.
- Ty jesteś wysoka i… gru-baś-na – dodaje z naciskiem.
A potem, dla podkreślenia swoich słów, uśmiecha się szeroko i cedzi jeszcze dobitniej:
- Ha, ha, ha. Gru-baś-na.

 

No cóż, w obliczu tego, że ostatnio w rodzinie zapanował zwyczaj wkładania swoich ślubnych ubranek, muszę przyznać ze skruchą, że chyba jestem. Ja w każdym razie w ślubną sukienkę już nie wchodzę. A Pan Łyżeczka w tamten garnitur – jak najbardziej. To pewnie dlatego, gdy od rana biegam jak oparzona i w końcu stwierdzam, że muszę jeszcze biec do przedszkola po Chłopczyka S., słyszę pełne troski stwierdzenie Panny T.:
- Tak, tak, przebiegnij się. Przyda ci się.
I marzenia o pięciu minutach, w czasie których można by posiedzieć, natychmiast pryskają.

 

Ale miało być o Kaziku, w końcu to jego pięć minut. 


Pomimo tego, iż należy on do Chłopczyka S., to młodszy braciszek nadał mu imię.

- Gdzie jest kazik? – pytał wciąż. – To mój kazik.
- Nie kazik, tylko gazik – próbowała pouczać go Panna Ł.
- Tak, kazik – przytakiwał grzecznie Chłopczyk J. – Jedzie sobie mój kazik. On jest łazik.
- Gazik! – denerwowała się Panna Ł.
- Tak, kazik łazik.

Bardzo szybko zostało więc ustalone, że jest to gazik o imieniu Kazik. A na nazwisko ma Łazik. Tak więc najpopularniejszym domownikiem na ten moment jest gazik Kazik Łazik.

 

Żeby było trudniej, podpisuje się: „Jeep”.

« powrót

Dodaj nowy komentarz

  • Rut 10:56, 17 grudnia 2013

    Grubaśna:) ja co kilka lat sprawdzam wpychając sie w suknie ślubną. Jeszcze niedawno bez trudu wskakiwałam, ale ostatnio 5 kg. mi nagle przybyło.Nie wiem skąd. Za to mój mężulek już od jakichś 10 lat w swój garniturek nie wchodzi. Dobrze mu się powodzi i żona o niego dba:) U nas zaś Kazików i innych Łazików w całości i w częściach znajdujemy w każdym zakątku domu, choć syna mamy tylko jednego i to podrośniętego. Całuski przedświąteczne Łyzeczko dla Was wszystkich.

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 9:48, 21 grudnia 2013

    U nas najwyraźniej to mąż dobrze dba o żonę. Zwłaszcza w ostatnim czasie.
    Poza tym ja mam poprzeczkę wysoko postawioną, bo do ślubu szłam jako chudzielec :)

    Odpowiedz
  • Rut 18:34, 21 grudnia 2013

    Ooo, i moja poprzeczka niełatwa do przeskoczenia. W szkole miałam ksywkę szkieletor:)a w dniu ślubu, jak stanęłam bokiem, to nie rzucałam cienia:)

    Odpowiedz
  • Almanzor 1:45, 18 grudnia 2013

    też mi się grubaśna spodobała :)
    Wróć na Salon ... tam smutno bez Ciebie.
    Właśnie dostałem poprzez Admina24 zapytanie o możliwość wykorzystania fotografii łodzi latającej z blogu Longina #19. Miłośnik lotnictwa z Pucka mnie prosi ... teraz wiem, że ten samolot służył obronie Wybrzeża stacjonując w Pucku.
    Miło mi się tam wpisałaś ... posłuchałem raz jeszcze Juratę 34 i mi sie zacniło
    3 majcie się :)
    Wiktor - dziadek trzech chłopczyków 5,8,10 i dwóch panien 2,5

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 9:52, 21 grudnia 2013

    Almanzorze, jak miło, że tu zajrzałeś :)
    Na Salon jakoś nie wracam - i nie pytajcie dlaczego. Po prostu.
    Ale zawsze, gdy słucham "Juratę 34" (mamy na płycie), zawsze myślę o Longinie i o zdjęciach zamieszczonych przez Ciebie. Zastanawiam się czasem, czy Młynarski też je widział, zanim piosenkę wymyślił.

    No i pozdrawiam dzielnego Dziadka. Ja chyba w ilości maluchów kręcących się pod nogami już Cię nie dogonię ;)

    Odpowiedz
  • Almanzor 11:50, 25 grudnia 2013

    Czy Młynarski widział zdjęcia Longina - nie wiem. Wiem natomiast że Longin znał się z rodzicami Bogusława Kaczyńskiego.

    Odpowiedz
Kreator www - przetestuj za darmo