Gdy dom jest światem
Blog Pani Łyżeczki

Codzienność posrebrzana

Jest jeszcze Panna H...

2016-11-01 17:56:22, komentarzy: 20

Tak przynajmniej twierdził swego czasu Wojciech Młynarski w swej balladzie mówiącej o tym, jak nie dać się przygnębić rozlicznym ważnym sprawom, które w życiu na nas spadają. Wystarczy tylko przypomnieć sobie, że „jest jeszcze śledź w śmietanie(…) i jabłoń w twym ogródku”. No i panna Hela właśnie.

 

Otóż jest.

 

Kiedy po kilku dniach wróciłam szczęśliwie do stęsknionego bardzo domu, Panna T. najpierw dokładnie przestudiowała zawiniątko śpiące spokojnie w foteliku samochodowym, a potem spojrzała na mnie przytomnie:
- Wyglądasz o dziewięć miesięcy młodziej! – stwierdziła.

 

Wiem, widzę, zauważyłam. Czuję się młodziej o kilka dobrych miesięcy, jeśli nie lat. I spokojniej, i radośniej. Bo kiedy wraca się już do domu, kiedy zawiniątko szczęśliwie spoczywa w foteliku, a nie w brzuchu matki, wtedy jest właśnie czas na radość i spokój. I ulgę, że wszystko poszło dobrze.

 

Panna H., zupełnie jak ta ze znanej piosenki, nauczyła mnie dystansu do świata. Przez ostatnie miesiące tyle zaistniało ważnych zdarzeń, rocznic, wizyt i igrzysk olimpijskich. A ja je wszystkie ledwie obserwowałam z perspektywy niebieskiej kanapy w kuchni. Przeszło spotkanie klasowe z okazji dwudziestej rocznicy matury. Przeszły Światowe Dni Młodzieży, na które oddelegowaliśmy tylko Pannę T. Nie pojechałam do Częstochowy na spotkanie z Papieżem, nie byłam nawet na procesji Bożego Ciała. I widok włoskiej młodzieży stacjonującej w naszej dzielnicy też mnie ominął. I koncert Starego Dobrego Małżeństwa... Świat ze swoimi ważnymi sprawami toczył się we własnym, szalonym tempie, a ja tylko czekałam, zwyczajnie – na dziecko.

 

Dziś też – kiedy wszyscy wychodzą z domów i spieszą odwiedzać zmarłych, ja zostałam czuwać przy noworodku. Jak każda młoda (czy jeszcze?) matka, odkładam wszystkie sprawy ważne, by zająć się tą najmniejszą i najbardziej kruchą.

 

I tylko zastanawiam się, czy naprawdę życie właśnie przeszło mi koło nosa? Czy wybierając kanapę zamiast pary butów i obserwując świat przez firanki naprawdę mogę spisać ostatnie miesiące na straty? Przecież została nam dana Panna H. Z ilu dóbr trzeba czasem zrezygnować, by powitać jednego człowieka…

 

* * *

 

Teraz więc mamy w domu nieustające święto i obecność najmniejszej królewny. Już wiemy, że przecież niczego nie straciliśmy, bo właśnie najważniejsza sprawa całego świata wydarzyła się u nas, w naszym domu – wyczekana na kanapie w kuchni, urodzona w miejskim szpitalu i powitana gorąco przez niecierpliwych członków rodziny. Znów zawitało do nas nowe życie.

 

« powrót

Dodaj nowy komentarz

  • Wanda 18:34, 1 listopada 2016

    Gratuluję, z całego serca gratuluję :)!

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 11:26, 2 listopada 2016

    Dziękuję :)

    Odpowiedz
  • Asia 18:35, 1 listopada 2016

    Witaj Helenko, światełko, gratulacje dla rodziny przybywajcie za niedługo do mnie w odwiedziny. Chwała Panu!

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 11:26, 2 listopada 2016

    Dziękujemy!

    Odpowiedz
  • balum 22:10, 1 listopada 2016

    Mały Wielki Cud! Gratulacje raz jeszzce i całusek dla H. w stópke :)

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 11:27, 2 listopada 2016

    Pocałujemy, pocałujemy.

    Odpowiedz
  • Asia G. 8:13, 2 listopada 2016

    Bardzo serdecznie Was wszystkich ściskamy!!

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 11:27, 2 listopada 2016

    Dziękujemy!

    Odpowiedz
  • Olga 13:40, 2 listopada 2016

    Co za niespodzianka! Dzieje się tak, gdy świat pędzi a my z nim. Czas pokazał ile się nie odzywałam - WSTYD :( Gratuluję nowej królewny i czekamy na odwiedziny. Całuję mocno wszystkich.

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 18:56, 2 listopada 2016

    Niespodzianki są... niespodziewane, prawda? Chętnie odwiedzimy, ale najpierw sama muszę się do końca pozbierać. To trochę trwa...

    Odpowiedz
  • Rut 16:11, 2 listopada 2016

    Łyżeczko kochana, ale NIESPODZIANKA !!! Cud nad cudy. Kiedy opisujesz to swoje oczekiwanie z wysokości kanapy odżywają moje wszystkie wspomnienia ciążowe. Czasem też z pozycji półleżącej na zielonym leżaku ogrodowym :) Gratulacje i niech wszystkie Anioły jej strzegą.

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 18:56, 2 listopada 2016

    Dziękujemy!

    Odpowiedz
  • Justa 14:44, 3 listopada 2016

    Droga Łyżeczko, wspaniała wiadomość i moje najszczersze gratulacje!

    Odpowiedz
  • Penelopa 16:35, 3 listopada 2016

    U nas też nowe życie. Też na H. Halina. Z początku października.

    Odys się cieszy. Odysiątka też.

    Pozdrawiam Ciebie i pannę H.
    Penelopa

    Odpowiedz
  • Sosenka 17:04, 5 listopada 2016

    Już wiem, że jest, a teraz dowiedziałam się więcej o okolicznościach.
    :)

    Odpowiedz
  • Ama 16:07, 17 listopada 2016

    Pani Łyżeczko, nie wybrałaś kanapy! Maszerujesz w swoich butach. Maszerujesz tam gdzie Cię Ojciec posyła!

    Gratuluję.

    I niech Bóg błogosławi Pannę H. Niech rośnie na pociechę Rodzicom.

    Odpowiedz
  • Basja 23:16, 29 listopada 2016

    jeszcze raz serdeczne gratulacje :)))

    Odpowiedz
  • Daniel 15:31, 1 grudnia 2016

    Gratulacje! A ja się zastanawiałem, dlaczego u Ciebie cicho... Teraz już wiem. Niech się udanie rozwija.

    Odpowiedz
  • Sosenka 21:01, 8 grudnia 2016

    Danielu, święte słowa. Kiedy kobitka siedzi cicho? Pomyślmy. U mnie było cicho, bo egzamin na prawo jazdy, u Łyżeczki cicho, bo kolejne narodziny :D

    Odpowiedz
  • Wanda 11:45, 23 maja 2017

    Bardzo brakuje mi wpisów....

    Odpowiedz

Wyszukiwarka

RSS
Darmowe strony internetowe dla każdego