Gdy dom jest światem
Blog Pani Łyżeczki

Codzienność posrebrzana

Biały Baranek w skali 1:1

2013-04-06 22:55:30, komentarzy: 9

 

Zaczęło się od tego, że dostałam mazurek. Piękny, wielkanocny mazurek w kształcie ogromnej pisanki, z konfiturą pomarańczową na końcach. Nie wyglądałby jednak ani w połowie tak wspaniale i nie smakował tak dobrze, gdyby nie ręce, które do przyrządziły, a teraz zajęły się życzliwym podawaniem do stołu. Oraz zabawianiem gościa, czyli mnie.

 

Siedząc przy jasnym drewnianym stole i próbując policzyć kłębiące się wokół dzieci, z radością wsłuchiwałam się w proste tłumaczenia spraw najtrudniejszych. Na przykład o tym, że irracjonalne lęki to ucieczka przed prawdziwymi problemami, z którymi mamy się mierzyć. O tym, że nasze pragnienie spokojnego, poukładanego życia wcale nie odpowiada zadaniu, jakie tu na nas czeka do wykonania. O tym, że Jego plany nie są naszymi planami, a Jego drogi nie są naszymi drogami. I że Jego są lepsze.

 

Dobrze tak usiąść i porozmawiać. Spotkać kogoś, kto widzi więcej i rozumie więcej, bo więcej przeżył. W zasadzie dobrze byłoby przesiedzieć całą noc. Napalić w kominku, pochylić twarz nad gorącą herbatą, przegryzać mazurkiem i słuchać. Wiara rodzi się ze słuchania.

 

Zabrałam z powrotem uciszone serce i rozpaloną głowę. Resztę mazurka rzuciłam na fotel pasażera, po czym podjęłam próbę wyjechania z podwórka. Zostawiłam za sobą dom przycupnięty na skraju zagajnika, z obietnicą, że następnym razem to już na pewno cała noc, i herbata, i kominek.

 

Tymczasem samochód wolno toczył się po rozmarzającym śniegu. Cała ulica zasypana, drzewa pochylały ciężkie białe gałęzie tuż nad drogą. Piękny świąteczny obrazek.
- No proszę, Boże Narodzenie zeszło się wreszcie z Wielkanocą – mruknęłam sama do siebie.
Ta zimowa aura to naprawdę niezły żart jak na Lany Poniedziałek i Prima Aprilis w jednym. Założę się jednak, że srebrzyste panny same nie wpadły na ten pomysł. Ciekawe, kto je na tak długo wypuścił?

 

Samochód wjechał już na długi podjazd między drzewami. W oddali zamajaczył pomarańczowy dach domu, teraz pokryty częściowo ogromnymi białymi łatami, zsuwającymi się raz po raz prawdziwą lawiną na podwórze. Na samym jego środku zamajaczył mi jakiś czerwony kształt. Chorągiewka…

 

Na środku podwórza stał biały Baranek Wielkanocny, z wetkniętą tuż przy głowie chorągiewką. Ogłaszał właśnie zwycięstwo nad śmiercią. Uśmiechał się do mnie łobuzersko czarnymi węgielkami oczu. Wysiadając z samochodu, obejrzałam go dokładnie z miną osoby, która swego czasu osobiście na baranie siedziała, więc zna się na rzeczy. Wysokość właściwa, kształty też. Szkoda, że jego białe kędziorki nie grzeją, tylko ziębią.

 

Śnieg wydeptany dookoła siedmioma parami dziecięcych bucików wskazywał, że baranek nie pojawił się tutaj o własnych siłach. A przecież mógł. Wielkanocne Baranki mogą wiele rzeczy, o których nie śniło się nawet takim jak ja filologom.

 

Wielkanocne Baranki znoszą nawet, gdy napada je dziewięcioro dzieci, a dorośli pstrykają zdjęcia. Na jednym z nich Chłopczyk J. i maleńka M. w różowej sukience siedzą zgodnie na jego grzbiecie.

 

Wielkanocny Baranek ma to do siebie, że zawsze nas zaskakuje. Tym razem sypnął śniegiem, żebyśmy na dłużej  zapamiętali Jego wizytę. Jest ciągle młody, jakby dopiero co obudził się do życia. I bardzo lubi, gdy pozwalamy dzieciom przychodzić do Niego.

« powrót

Dodaj nowy komentarz

  • Rut 16:58, 7 kwietnia 2013

    A mnie sie dziś na działce przypomniała Narnia, Lew, czarownica i stara szafa i ta przedłuzajaca sie zima i jej sens - by wiosna najpierw zapłonęła w sercach z całych sił. W moim już płonie wielkim płomieniem, po nocach śni mi się, bajki o niej opowiadam Laurce na dobranoc, o kwiatach i motylach.Nigdy jeszcze pewnie tak nie pragnęliśmy daru wiosny jak tego roku. Rut

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 10:48, 9 kwietnia 2013

    Tak, myślałam o tej Narni. Tylko oni nie mieli nigdy Bożego Narodzenia, a nam się nawet Wielkanoc trafiła :)

    Odpowiedz
  • Julian 12:23, 18 kwietnia 2013

    No i doczekaliśmy wiosny po Wielkiejnocy, od razu z latem w komplecie. Zdziwniej i zdziwniej, jak mawiała Alicja.

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 22:41, 18 kwietnia 2013

    ha, dzisiaj Panny zapytały mnie, kiedy wreszcie sięgnę im sandały. Przypomniałam im tylko delikatnie, że dwa tygodnie temu chodziły jeszcze w zimowych butach...

    Odpowiedz
  • kolagen 0:23, 30 kwietnia 2013

    "The fact that I'm silent, does not mean that I have nothing to say."
    - Jonathan Carroll

    Odpowiedz
  • warszawa remonty 18:20, 30 kwietnia 2013

    Jostein Gaarder

    "To nie my przychodzi­my na świat, lecz świat przychodzi do nas. Urodzić się znaczy ty­le, co dos­tać cały świat w prezencie"

    Odpowiedz
  • ustka 0:24, 1 maja 2013

    "Oso­ba, którą kochasz w 72% składa się z wo­dy..." lecz bez tej cie­czy nie możesz żyć

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 16:48, 3 maja 2013

    Bez pozostałych 28%, zdaje się - też :)

    Odpowiedz
  • księgowa 17:11, 1 maja 2013

    " Czasami mnie diabeł kusi, by uwierzyć w Boga."
    Stanisław Jerzy Lec

    Odpowiedz

Wyszukiwarka

RSS
Darmowe strony internetowe dla każdego