Gdy dom jest światem
Blog Pani Łyżeczki

Codzienność posrebrzana

Ale emocje :)

2013-03-14 09:42:20, komentarzy: 8

Wchodząc do domu zastanawiałam się, jak w możliwie najmniej bolesny sposób przekazać Pannie T. wiadomość, która na pewno jej nie ucieszy. Wymyśliłam strategię, ale nie zdążyłam jej zastosować.

 

- Biały dym! – krzyczała Panna T. z takim zaangażowaniem, że nawet nie zapytała o sprawę, którą miałam jej przedstawić. – Mamy biały dym!

- Jak to? Już? – wyraziłam zwykłe niedowiarstwo, tak typowe dla dorosłego.
- Już, już, chodź szybko, bo zaraz papież wyjdzie na balkon.

 

Idę. Przed komputerem cała zgraja, oglądają relację internetową. Chłopczyk J. od pół godziny siedzi u Babci na kolanach, powtarzając tylko czasem:
- Papieża. Papieża – celebrując głoskę „ż”. – Balkonie – dodaje. – Światło, oknie, papieża.
Czyli wszystko wiadomo.

- Jezus Papam! – próbuje zabłysnąć znajomością łaciny Chłopczyk S.
- Habemus, nie Jezus – poprawia go natychmiast Panna T., trącając jednocześnie ciut za mocno w plecy. Z emocji, oczywiście. Chłopczyk S. ucieka z płaczem do kuchni.

 

Napięcie rośnie, światło w oknie, poruszenie zasłonki.
- Habemus Papam! – mówi kardynał na balkonie.
- Bergoglio? Skąd on jest? – lecę po listę kandydatów. – Argentyna! I będzie miał na imię Franciszek?
- To chyba pierwszy w historii? – dziwi się Babcia dzieci.

 

Panny tańczą z radości. Chłopczyk S. sieje spustoszenie w kuchni, gdzie czeka przygotowana kolacja (przerwana z powodu białego dymu). Chłopczyk J. patrzy na zasuniętą grubą zasłonę balkonu.
- Papież, a kuku! – woła. Wreszcie niecierpliwi się i ucieka z kolan.

 

Potem pojawia się Papież, a ja odkrywam w sobie zdolności językowe. Tłumaczę dzieciom, o czym mówi, zastanawiając się jednocześnie w jakim języku. Trochę podobny do francuskiego… Hiszpański, skoro jest z Argentyny? W emocjach zapominam, że przecież Papież mówi do Włochów, więc pewnie po włosku.

 

- Jak orkiestra skończy grać, to ja zagram na skrzypcach „Concertino” dla Papieża – deklaruje Panna Ł.

A potem już nie wiem, co było. Chwila ciszy, błogosławieństwo, koniec relacji. Odkrycie, jak wygląda stół, wokół którego ukradkiem krążył wcześniej Chłopczyk S. Oraz ile zostało na stole („zjadłeś wszystkie serki topione” – i jego radosne skinienie głową). Bardzo nie-wielkopostny sms od Noblogi: „Alleluja!” Długie wyganianie wszystkich do spania, bo jak tu spać, gdy takie emocje. Lekcje nie odrobione, plecaki na rano nie spakowane. Tylko dzieci cieszą się jak dzieci. Z papieża.

 

Panna T. niepomyślną wiadomość przyjęła więc ze spokojem. Dziękować kardynałom, że wyboru dokonali akurat w tym momencie, co uchroniło mnie przed ciężką burzą.

 

Święto. Wiosna. Srebrzyste panny niespodziewanie wróciły, grając nam na nosie.

« powrót

Dodaj nowy komentarz

  • ola_g 11:10, 14 marca 2013

    Tak, u nas też emocje... A ja poczułam wielką radość i nadzieję... Nadzieję, że ta skromność i ten spokój skierują Kościół w dobrą stronę, w stronę prostoty. Też napiszę nie-wielkopostnie: alleluja!

    Odpowiedz
  • karkas 12:14, 14 marca 2013

    Alleluja jest zakazane tylko w liturgii - na szczęście w życiu także w wielkim Poście nie brakuje okazji, by chwalić Pana! :)

    Odpowiedz
  • Basia 13:03, 14 marca 2013

    :) U nas też oczekiwanie pełne emocji i radość. Myśmy się wszyscy cieszyli jak Twoje Panny :) Bo wiem, że to jest TEN Papież, jaki miał być, że Duch Święty zadziałał, że... wszystko nowe staje się :) I skoro mieliśmy "różową" niedzielę niedawno, to to "Alleluja" pasowało wczoraj jak ulał. I ciągle mam je w sercu. Ściskam Was mocno!

    Odpowiedz
  • Rut 13:03, 14 marca 2013

    I my ogromnie to wszystko przeżylismy i z wielkim biciem serca. Może większym niż bicie tych dzwonów w Watykanie. Taki pokój noszę teraz w sercu - już wiem, znowu wiem, że wszystko będzie dobrze z Kościołem, z nami. rut

    Odpowiedz
  • Pani Łyżeczka 22:49, 14 marca 2013

    Ano, właśnie. Duch św. powiał, aż poczuliśmy Jego dotyk. Dobrze jest go czasem poczuć :)

    Odpowiedz
  • eNNka 20:50, 16 marca 2013

    Dopiero dziś tu dotarłam i poczytałam. Ależ ślicznie odnotowałaś tę jakże ważną chwilę i przeżycie Wasze wspólne :)))
    A kolejne dni pokazują, że to Papież, który jeszcze nieraz wywoła uśmiechy na naszych twarzach. Swoją pogodą ducha, sposobem bycia, prostotą. Zarażając nas optymizmem i kierując do nas ciepłe słowa. Coś podobnie jak Chłopczyk J.:
    Kochani, tu Papież Franciszek! A kuku! ;-)
    No i w kościele powiało nadzieją, bo mamy Papieża :-)

    Odpowiedz
  • Joanna 7:34, 29 marca 2013

    Agnieszko, z serca życzę radosnego Alleluja, kropka

    Odpowiedz
  • wynajem autokarów 14:17, 2 maja 2013

    wspaniałe przeżycie, mam nadzieję, ze wytrwa w swej skromności nasz nowy Papież

    Odpowiedz

Wyszukiwarka

RSS
Darmowe strony internetowe dla każdego